Życie jest jak podróż, nieprawdaż? Może być tak samo ciekawa, pełna przygód, jak i nieszczęśliwa. Musimy przejeżdżać przez wiele stacji.. Aż w końcu decydujemy i mówimy - "Tak, tu jest moje miejsce. To mój przystanek, moja stacja."
Dostajemy od życia szansę - bilet. Nie można go zmarnować. Nie można iść na zły peron, wsiąść do złego pociągu, czy złego wagonu. A jaki to będzie wagon? Z napisem "Szczęście"? "Radość"? "Cel". A może jednak przez pomyłkę znajdziemy się w niewłaściwym.. napis "Lenistwo" na nim widnieje. "Pech"..
Czasem można omylnie wybrać naszą drogę, nasz własny pociąg, chociażby przez pośpiech. Pośpiech codziennego życia. Tak szybko wszystko przemija.. Nie ma czasu na namysł, na podjęcie decyzji. Całkowita presja jest niesiona na naszych barkach, jak wielkie brzemię, przytłacza nas.
Niektórzy, zamiast pod jej ciężarem opadać - ją przezwyciężają. Innym zaś tej siły niestety brak...
Są także inne powody pomyłek.. Pomyłek.. Pomyłek.. Pomyłek.. Niektórzy się wstydzą chociażby to słowo wymawiać. Nawet przed sobą czasem do błędu się nie umieją przyznać. A przecież to nic strasznego. Tak, nic strasznego, dopóki nie będzie to życiowa pomyłka, której nie będzie się dało odwrócić.
Nawet, jeśli pomylimy całkowicie nasz peron - w końcu się o tym dowiemy. Przyjdzie konduktor w celu sprawdzenia biletów. Coś nie tak. Bilet się nie zgadza - informuje nas. Tak jakby był naszym patronem, chce nas sprowadzić na właściwą drogę. Niekiedy da się jeszcze na nią powrócić. Niestety naprawa błędów wymaga więcej naszego wysiłku. Na najbliższej stacji musimy wysiąść - lecz na piechotę powrócić do punktu wyjścia i obrać właściwą trasę. Chwycić nowy bilet w rękę i wsiąść do naszego wagonu "Szczęścia"...
